Dzikie wojaże

Pogodynka stwierdza: idzie jesień.

Idzie jesień. Do takiego wniosku doszłam jakieś trzy dni temu, kiedy to, prowadząc transmisję na żywo z Witanowicami, spojrzałam na pole i stwierdziłam, że „o kurde, jest 20:20 a tak ciemno!” To spostrzeżenie tylko utwierdziło moje wcześniejsze przeczucia. To, że chmury nisko wiszą z rana, to, że jakaś rześkość w powietrzu, to, że jarzębina dojrzewa… Ludzie patrzą się na mnie, jak na wariatkę: „Przecież dopiero sierpień!”, ale ja wiem swoje 😀 co roku tak mam, że mój biologiczny zegar już z początkiem sierpnia stwierdza: wsjo, koniec, jesień blisko… Co wcale nie oznacza, że to źle! Po prostu stwierdzam fakt. 😉 Bardzo lubię babie lato, złote światło i rześkie poranki. Nic, tylko budzić się z kurami i biegać po górach!!!

Ostatnio jakoś sporo się tych przemyśleń mi nagromadziło. To tak akurat, tuż po półmetku, o którym wspominałam poprzednim razem.

Z perspektywy czasu i nagromadzonego doświadczenia upewniłam się w jednej rzeczy: absolutnie nie nadaję się do pracy biurowej. Choćbym jak bardzo się starała, nie potrafiłabym udawać, że jestem ułożoną i akuratną dziewczynką, która nigdy nie podniesie głosu. Pracowałam w biurze prawie 1,5 roku, ale byłam najbardziej roztrzepaną i rozklętą osobą w całej firmie – zupełnie niepasującą do otaczającej mnie rzeczywistości. Brakowało mi wrażeń i kontaktu z ludźmi – dlatego jestem teraz tu, gdzie jestem, czyli w Kazbegi. W centrum turystycznego sztormu. Tu też jest coś na kształt biura, które jednak z typowym biurem ma niewiele wspólnego, bo jest raczej czymś na kształt centrum dowodzenia. Tak bym to określiła 😀 Po całym tygodniu, równych 7 dniach bez przerwy, spędzonych w biurze, po najazdach turystów różnych maści i waści jakoś wcale nie czuję się wyprana, a raczej jeszcze bardziej nakręcona jak pozytywka. Ostatnio odwiedził nas sam Ryszard Pawłowski – mieć zdjęcie z słynnym himalaistą to nie lada gratka! I takie znajomości, że głowa mała! Cóż, taka praca i za to ją kocham 😀 😀 😀 Teraz przyszedł czas na reset przed kolejną grupą. Od 11.08, przez całe 11 dni czeka mnie spore wyzwanie, ale zrelacjonuję je przy następnej okazji, by było o czym opowiadać. A będzie o czym!!! 😉

38775468_1895410677194420_179251662689402880_n
Ryszard Pawłowski i dwie Agi 🙂

W naszym biurze Mountain Freaks jest się kimś na kształt Wielkiego Ogarniacza Wszechświata. Naszą dewizą jest: „Rzeczy niemożliwe robimy od ręki, na cuda trzeba trochę poczekać”. Ostatnio śmiałam się, że wpiszę sobie do mojego CV kilka istotnych rzeczy:

  • załatwianie noclegów, transportów i transferów (szerokorozumiana logistyka)
  • profesjonalne i ekspresowe składanie namiotów (to lubię najbardziej!)
  • bycie kucharzem polowym dla 20 osób, bez wcześniejszego nastawienia i przygotowania (czysta improwizacja)
  • wiązanie raków drugiej osobie w pozycji pucybuta (zawsze służę pomocą)

A, zapomniałabym znowu o jeszcze jednej istotnej rzeczy. Mam również idealne kwalifikacje na pogodynkę. Przychodzą ludzie z najbardziej głupkowatym pytaniem pod słońcem: A CZY WIESZ JAKA JUTRO BĘDZIE POGODA???? Często bez jakiegokolwiek hello, priviet, dzień dobry, wyliż mi żyć – po prostu JAKA BĘDZIE POGODA. Przewracam wtedy oczami i z ironicznym uśmiechem odpowiadam:

Nie mam pojęcia, Bogiem nie jestem, a że znajdujemy się w wysokich górach… Cóż. Rożnie może być. Prawdopodobnie będzie padać.

-Och, naprawdę?

Nie, na żarty. Centrum meteorologiczne i pogodynka Agusia przecież blefuje. Gdzieżby taka mała słodka dziewczynka mogła zmyślać. Jesień wyczuwam w każdej krwince, to pogodę też mogę przewidywać, a co – i tak zapewne będę miała rację! W każdym razie prawdopodobieństwo deszczu jest dużo wyższe, niż prawdopodobieństwo żaru z nieba. Cóż, dzień dobry, witamy w górach!

Taki młyn potrwa jeszcze pewnie koło miesiąca, potem turyści stwierdza, że już jesień i tłumy przestaną walić do naszych drzwi, a ja zapewne stwierdzę, że chyba wreszcie napiłabym się czaczy. Lub chociaż czaczaju. (kolejny, obok  kawy ze sgusionką, wynalazek rodem z Meteo. Czaczaj = czacza + czaj). Dla padniatia nastrojenia, bo brakuje mi adrenaliny, która tak bardzo uzależnia.

38635890_292587108164280_7981227521590951936_n.jpg
czasem zdarzają mi się chwile, gdy mnie wcina i nie wiem, jak mam zareagować.

Jestem tu już niemalże cztery miesiące. Upływający czas najbardziej widać po moich zdjęciach i ilościach śniegu na Kazbeku – jak bardzo się wszystko zmieniło. Jestem już zaprawiona w bojach, uodporniona na dziwne pytania (w większości!), ale i tak czasem zdarzają mi się chwile, gdy mnie wcina i nie wiem, jak mam zareagować.

Dzwoni kiedyś doi mnie nieznajomy numer. Łamaną ruszczyzną, słychać, że Gruzin. Ha! Że też od razu nie pomyślałam, że normalny Gruzin nigdy w życiu nie rozpocząłby ze mną gadki po rusku! Już wtedy powinno mi się zapalić czerwone światełko, ale nie, gdzieżby.

– Słyszałem, że organizujecie wycieczki do Truso i Juty, potrzebuję przewodnika na pojutrze. I jeszcze na Saberdze, trzeci dzień!

– Przewodnika? To trzeba do biura przyjść, załatwić.

– Ale ja od Niki mam numer!

– Dobra, to ja się zorientuję w dostępności i oddzwonię.

Profesjonalizm nade wszystko. 😉

Nie minęła minuta, zaś dzwoni ten sam. Jakby mu się ciut ruski poprawił, a w dodatku słyszę śmiech.

– To jak z tym przewodnikiem? A tak w ogóle to nie poznajesz mnie?

Zgłupiałam.

– Eeeeeeej, kto sobie ze mnie jaja robi??!! To żart, prawda???

Okazało się, że chłopaki z Meteo chcieli mnie nabrać i oczywiście im się to udało. Jestem zbyt łatwowierna, we wszelaki kit uwierzę. Komiczne, prawda? Odegram się, nie odpuszczę! Będą mieli Agnieszeczkę… 😛

Dobra, koniec moich pierdół na dzisiaj. (choć tak właściwie skrobię to od trzech poranków, bo przecież wieczorami mój móżdżek nie funkcjonuje tak jak rano). Do kolejnego razu, po 22.08!!! Dziś ubogo ze zdjęciami, zarobiona byłam i nie mam nic specjalnie nowego, ale następnym razem nadrobię 😀 (mam nadzieję, że będzie czym!) TRZYMAJCIE KCIUKI!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s